O autorze
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz zwierząt Viva zajmuje się walką o poprawienie losu zwierząt. Ten cel realizuje przez cały wachlarz działań - od reagowania w przypadkach znęcania się nad zwierzętami i prowadzenia spraw w sądach przeciwko ich oprawcom przez szkolenia instytucji państwowych, aż po prowadzenie zakrojonych na szeroką skalę kampanii i akcji informacyjnych propagujących etyczne traktowanie zwierząt. Zachęca też do adopcji zwierząt ze schronisk oraz piętnuje niehumanitarne i nieetyczne praktyki firm i osób prywatnych. Rocznie przeprowadzamy ponad 1500 adopcji – głównie psów, kotów i koni.
Pomoc dla zwierząt realizujemy przez lokalne grupy wolontariuszy, sieć domów tymczasowych oraz w schronisku dla zwierząt w Korabiewicach. Bierzemy udział we wszystkich ważnych kampaniach m.in. przeciwko legalizacji uboju rytualnego, w sprawie likwidacji transportu konnego na Morskim Oku, na rzecz wprowadzenia zakazu polowań na ptaki, w celu skreślenia koni z listy zwierząt rzeźnych, na rzecz zakazu chowu zwierząt na futra.

Ręka do góry!

Ręka w górę, kto chciałby zostać prezentem np. gwiazdkowym? Jeśli ktoś się zgłosił, wyjaśnijmy co to znaczy być takim prezentem. Nie jesteś kimś ale czymś, nie masz nic do gadania, nie decydujesz o niczym, nie masz uczuć, potrzeb, nie możesz czuć się źle, nie możesz spać kiedy chcesz bo jesteś od tego żeby ktoś miał z Ciebie radochę. Właściciel prezentu będzie się Tobą bawił kiedy zechce, odda Cie kiedy zechce, może się na Ciebie wymienić bo kolega ma fajniejszy prezent albo się już znudziłeś.

Co czuje prezent?

Tu większość z nas popukałaby się w czoło, jak prezent może czuć? Wiadomo: NIC! Jaki dajemy więc przekaz kupując na prezent chomika, kota albo psa? Czego uczymy dzieci albo w czym utwierdzamy dorosłych? Zwierzęta maja źle, wiele słyszy się o maltretowaniu, hodowlach, wykorzystywaniu w każdy możliwy sposób. Wobec takich informacji podarowanie psa na prezent wydaje się być niczym, możemy postrzegać go wręcz jako szczęściarza.



Na pewno? A może uczestniczymy w całym olbrzymim przemyśle, który sami napędzamy, a który krzywdzi równie mocno? Nielegalne hodowle psów niby nie istnieją, a wszyscy wiemy, że to nieprawda. Nieuczciwi handlarze znaleźli masę sposobów żeby dalej rozmnażać zwierzęta i sprzedawać chętnym, a właśnie Ci „chętni” bezpośrednio odpowiadają za los takich zwierząt.

Zwierzęta żyją w strasznych warunkach, w klatkach, często bez możliwości ruchu, zdarza się, że mają budy ale wciąż służą tylko do jednego i kiedy są już zbyt wyeksploatowane, wyrzuca się je albo zostawia żeby samo się dokonało. Na fotografii reklamującej miot, widzimy najczęściej same szczeniaki, wesołe, w domu, żyjące w super warunkach ale to marketing, a po sesji znowu do piwnicy albo stodoły.

Kupując psa z rodowodem za kilkaset złotych, wspieracie taką działalność, bo każdy hodowca z prawdziwego zdarzenia, powie wam, ze pies z rodowodem musi przejść całą procedurę, drogą i czasochłonną i nie ma opcji żeby to nie kosztowało. Pies czy kot kupiony z legalnej hodowli to wciąż zły pomysł na prezent bo wciąż czyni ze zwierzęcia towar i uczy braku szacunku do innej żywej istoty.

Musimy być świadomi, że kupując zwierzę na prezent, po pierwsze: robimy z niego przedmiot, po drugie wspieramy najczęściej nielegalną hodowlę, odpowiadamy nie tylko za tego psa ale też przyczyniamy się do szybszego wyeksploatowania jego matki i kolejne suki skazujemy na taki los. Odpowiadamy za „usuwanie” piesków, które się nie sprzedały i mam tu na myśli ich uśmiercenie i wyrzucenie, co z kolei wiąże się z tym, że mamy udział w produkcji kolejnych bezdomnych zwierząt, które trafią do schroniska lub będą się dalej rozmnażać na ulicy.

Mijając rozjechanego psa lub czytając o sadyście, który podpalił zwierzę, nie będziemy mogli mieć 100% pewności, że to nie potomek lub brat pieska, który przyszedł na świat dla nas.

Jeśli chcemy przyjąć do domu kolejnego domownika zróbmy z tego wydarzenie, podejmijmy decyzję wspólnie i z góry przypiszmy obowiązki i ustalmy nowy porządek.
Jeśli naprawdę zależy nam na przyjacielu i chcemy doświadczyć czegoś wyjątkowego, weźmy czworonoga ze schroniska. W ten sposób to my podarujemy prezent, a dawanie to coś wspanialszego niż branie, pomożemy i zwierzakowi i zrobimy miejsce dla kolejnego bezdomnego nieboraka.

Decyzja musi być świadoma i naprawdę porządnie przemyślana bo dotyczy żywego stworzenia, które będzie żyło kilka, kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt lat , będzie miało swój charakter, potrzeby, będzie chorowało albo tryskało energią, kiedy my chcemy akurat spać.

Jesteśmy na to gotowi? Umiemy przyjąć absolutnie zależnego przez całe jego życie , zwierzaka i zapewnić mu stabilny dom na dobre i na złe? Jeśli choćby najcichszy głos rozsądku mówi nam, że nie do końca, posłuchajmy go.
Nie można eksperymentować i bawić się uczuciami innych. Dla nas to może być ułamek naszego życia, dla zwierzęcia całe, a też ma tylko jedno.

Jeśli nie jesteśmy pewni, weźmy maskotkę albo kupmy sobie obraz, który możemy ignorować jeśli nam się znudzi.

Uczmy się szacunku do życia poprzez okazywanie go tym najsłabszym, skorzystamy na tym najbardziej bo to zawsze przekłada się na relacje z ludźmi. Jeśli ktoś umie zadbać o kota, nie zawaha się pomóc innemu człowiekowi.

Obdarowujmy się więc rzeczami, dzielmy radością i szanujmy każde życie. Empatia to wartościowa cecha, której wszyscy chcielibyśmy doświadczać. Świątecznie, życzę tego nam wszystkim.

Monika Bukowska

Zapraszamy na nową stronę internetową poświęconą akcji przeciwko dawaniu zwierząt w prezencie http://zwierzewprezencie.viva.org.pl/
Trwa ładowanie komentarzy...