O autorze
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz zwierząt Viva zajmuje się walką o poprawienie losu zwierząt. Ten cel realizuje przez cały wachlarz działań - od reagowania w przypadkach znęcania się nad zwierzętami i prowadzenia spraw w sądach przeciwko ich oprawcom przez szkolenia instytucji państwowych, aż po prowadzenie zakrojonych na szeroką skalę kampanii i akcji informacyjnych propagujących etyczne traktowanie zwierząt. Zachęca też do adopcji zwierząt ze schronisk oraz piętnuje niehumanitarne i nieetyczne praktyki firm i osób prywatnych. Rocznie przeprowadzamy ponad 1500 adopcji – głównie psów, kotów i koni.
Pomoc dla zwierząt realizujemy przez lokalne grupy wolontariuszy, sieć domów tymczasowych oraz w schronisku dla zwierząt w Korabiewicach. Bierzemy udział we wszystkich ważnych kampaniach m.in. przeciwko legalizacji uboju rytualnego, w sprawie likwidacji transportu konnego na Morskim Oku, na rzecz wprowadzenia zakazu polowań na ptaki, w celu skreślenia koni z listy zwierząt rzeźnych, na rzecz zakazu chowu zwierząt na futra.

Marsz przeciwko fermom zwierząt futerkowych 24 listopada, Warszawa

Protest w Dniu Bez Futra 2012
Protest w Dniu Bez Futra 2012 fot. M. Jastrzębski
Postulat wprowadzenia w Polsce zakazu chowu zwierząt na futra zyskał ostatnio nowego sojusznika. Przeciwne budowaniu ferm są lokalne społeczności, które przeciwstawiają się inwestorom. Marsz przeciwko znęcaniu się nad zwierzętami i budowie ferm wbrew lokalnym mieszkańcom odbędzie się w dniu 24 listopada o godzinie 13:00 na placu Zamkowym w Warszawie.

Późna jesień to czas corocznego uboju zwierząt na fermach futerkowych. Organizacje zajmujące się ochroną zwierząt od lat prowadzą kampanie informacyjne, które mają na celu uświadomienie konsumentom, z jakim cierpieniem zwierząt i zanieczyszczeniem środowiska wiąże się produkcja futer - produkcja, która nie jest koniecznością w czasach dostępności tkanin tańszych, bardziej ekologicznych i posiadających lepsze niż naturalne futro właściwości termiczne.



Raport opublikowany w 2012 roku przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki pokazuje, że sytuacja na fermach jeśli chodzi o dobrostan zwierząt jest dramatyczna– nieleczone rany, gnijące zwłoki, objawy chorób psychicznych u norek i lisów to w takich miejscach codzienność.

Postulat wprowadzenia zakazu chowu zwierząt na futra zyskał ostatnio w Polsce silnego sojusznika. Inwestorom planującym budowę ferm zwierząt futerkowych niechętne są lokalne społeczności. Hodowcy obiecują im miejsca pracy, lecz powstanie fermy gwarantuje tak naprawdę zaledwie kilka takich miejsc – fermy są bowiem wysoko zautomatyzowane. Dodatkowo budowa takiej fermy grozi utratą klientów w okolicznych gospodarstwach agroturystycznych, spadkiem wartości gruntów, zagrożeniem dla funkcjonowania ekologicznych gospodarstw w sąsiedztwie oraz pogorszeniem jakości życia mieszkańców.

Mieszkańcy organizują protesty i próbują się odwoływać od decyzji zezwalających na budowę fermy, jednak często nie mają są bez szans w starciu ze zorganizowanym, zamożnym inwestorem i armią jego prawników. W ostateczności mieszkańcy organizują blokady, podczas których przez 24 godziny na dobę pilnują, aby norki nie zostały wwiezione na jakąś nielegalną fermę.

Co ciekawe, wiele z obecnie powstających ferm to desant z innych państw (takich jak Holandia czy Dania), gdzie zostały wprowadzone zakazy chowu zwierząt futerkowych lub w których obowiązują dużo ostrzejsze normy. Tamtejsi hodowcy rozejrzeli się po mapie i znaleźli kraj, w którym przepisy są łagodniejsze, a ich egzekucja żadna - co potwierdził m.in. raport NIKu o nadzorze Inspekcji Weterynaryjnej nad fermami zwierząt futerkowych.

Zakaz chowu zwierząt futerkowych został zapowiedziany we właśnie opracowywanej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt (i znajdował się również w projekcie obywatelskim), ale hodowcy już wywierają presję, aby taki zapis się w niej nie pojawił. Hodowcy mówią o miejscach pracy i zyskach dla gospodarki, lecz wyliczenia, które przedstawiają, nie zawierają danych o stratach.

Nie zapominajmy o tych, którzy w tej dyskusji głosu nie mają – zwierzętach futerkowych. To głównie norki i lisy. Zwierzęta te spędzają swoje całe, zaledwie kilkumiesięczne życie, w maleńkich klatkach. Życie w nienaturalnych warunkach skutkuje kanibalizmem i rozwojem chorób, zarówno psychicznych, jak i fizycznych. Wielu hodowców uważa ponadto, że takich chorych zwierząt nie opłaca się ani leczyć, ani poprawiać ich warunków bytowych.

Ubój zwierząt futerkowych, który w przypadku innych zwierząt uznany byłby za maltretowanie, odbywa się podług zasady nie minimalizacji cierpienia, lecz zachowania futra w nienaruszonym stanie. Najczęściej stosowane metody to zagazowywanie, oraz - w przypadku lisów - porażenie prądem przy pomocy elektrod wkładanych do pyska lub odbytu.

Fundacja MRNRZ Viva! złożyła kilka zawiadomień o znęcaniu na podstawie najbardziej drastycznych materiałów powstałych na przestrzeni kilku ostatnich lat, jednak wszystkie zostały umorzone. – Legalne jest w Polsce zadawanie fizycznego i psychicznego cierpienia milionom zwierząt tylko po to, żeby stały się czyimś płaszczem lub obszyciem rękawa i kołnierza – mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji MRNRZ Viva! – Cierpienia na widok, od którego wielu z nas się odwraca, nie chcąc patrzeć na zdjęcia i filmy pokazujące rzeczywistość na fermach. Zwierzęta z odgryzionymi kończynami, nowotworami wielkości pięści i gnijącymi, nieopatrzonymi ranami są na fermach na porządku dziennym. To "normalna" sytuacja, która musi się przy tego typu „produkcji” zdarzać – dodaje.

Norka amerykańska to zwierzę, którego ucieczek, jak pokazuje doświadczenie hodowców na całym świecie, nie można wyeliminować. Jest większa i bardziej agresywna od europejskiej. Na wolności niszczy jaja i młode gniazdujących ptaków, a także ssaki. Mimo tego nie jest wpisana na listę gatunków obcych w Polsce, przez co jej hodowla nie jest objęta specjalnym nadzorem. Jedyny sposób na wyeliminowanie fatalnego wpływu tego gatunku na środowisko naturalne, to wprowadzenie zakazu hodowli.

Fundacja Viva! zaprasza do uczestnictwa w marszu przeciwko znęcaniu się nad zwierzętami, budowom ferm wbrew lokalnym mieszkańcom oraz ignorowaniu zagrożeń dla lokalnej przyrody. Mamy pierwszą wielką i być może jedyną na długi czas szansę, żeby pokazać nasze poparcie dla postulatu zakazu hodowli zwierząt futerkowych i wygrać tę sprawę!

Marsz odbędzie się 24 listopada o godzinie 13:00 na placu zamkowym w Warszawie. Jest on organizowany przez Koalicję Antyfutro, w której skład wchodzą m.in. Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt Viva! oraz Stowarzyszenie Otwarte Klatki.

Strona Koalicji Antyfutro

Trwa ładowanie komentarzy...